MARANATHA

 

III Tydzień Adwentu

TYDZIEŃ I TYDZIEŃ II

III Niedziela Adwentu

 

Homilia przypisana św. Hipolitowi Rzymskiemu (? – ok.235)

Kazanie na Objawienie Pańskie

„Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”

Wychwalajmy litość Boga, który przyszedł świat ocalić, a nie sądzić. Jan, zwiastujący przyjście Mistrza, wcześniej nie odnosił się do tej tajemnicy, ale kiedy tylko zobaczył, że Jezus jest prawdziwie Panem, wołał do tych, którzy przyszli się ochrzcić: „Plemię żmijowe” (Mt 3,6), dlaczego patrzycie na mnie z taką natarczywością? Nie jestem Chrystusem. Jestem sługą, a nie Panem. Jestem prostym podwładnym, nie królem. Jestem owcą, nie pasterzem. Ja jestem człowiekiem, a nie Bogiem. Uzdrowiłem bezpłodność mej matki, przychodząc na świat, ale nie uczyniłem jej dziewiczości płodną. Pochodzę z dołu – nie zszedłem z wysokości. Związałem język mojego ojca (Łk 1,20), ale nie rozpostarłem chwały Bożej […]. Jestem marny i mały, ale po mnie idzie ten, który jest przede mną (J 1,30). Przychodzi za mną w czasie, ale naprawdę jest przede mną. Był w niewypowiedzialnym i niedostępnym świetle Boskości. „Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mt 3,11). Ja jestem zależny, On jest wolny. Podlegam grzechowi, On grzech zniweczył. Ja nauczam o Prawie, On przynosi światło łaski. Ja głoszę jak niewolnik, On ustanawia prawa jako Pan. Moim łożem jest ziemia, Jego niebo. Ja chrzczę chrztem skruchy, On daje łaskę ponownego przyjęcia. „Będzie was chrzcić Duchem Świętym i ogniem”. Dlaczego mnie czcicie? Nie jestem Chrystusem.

/www.evangeliodeldia.org/

Poniedziałek III tygodnia Adwentu

 

Św. Beda Czcigodny (ok. 673–735)

mnich, doktor Kościoła

Kazanie 1; CCL 122, 2 

„Wszyscy uważają Jana za proroka”

Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego Jan chrzcił, skoro jego chrzest nie mógł odpuszczać grzechów, to powód tego jest prosty: żeby pozostać wiernym swojej posłudze zwiastuna, musiał chrzcić przed Panem, tak jak się przed Nim narodził, nauczał i umarł. W międzyczasie jego chrzest miał zapobiec, żeby zazdrosna kłótnia między faryzeuszami i skrybami nie miała wpływu na działalność Pana, w przypadku, gdyby On pierwszy chrzcił ludzi. „Chrzest Jana skąd pochodził?
Z nieba czy od ludzi?” Skoro nie ośmielili się oni zaprzeczyć, że pochodził z nieba, byli zmuszeni przyznać, że dzieła tego, którego głosił Jan, również są dokonywane przez moc z nieba. Jednakże, jeśli chrzest Jana nie odpuszczał grzechów, nie pozostawał bezowocny dla tych, którzy go otrzymywali… Był on znakiem wiary i nawrócenia, to znaczy, że przypominał, że każdy powinien wystrzegać się grzechu, praktykować jałmużnę, wierzyć w Chrystusa i dążyć do Jego chrztu, jak tylko się pojawi, aby zostać obmytym na odpuszczenie grzechów. Z drugiej strony, pustynia, gdzie przebywał Jan, reprezentuje życie świętych, odciętych od przyjemności świata. Czy żyją w samotności, czy w tłumie, to bez przerwy starają się z całej ich duszy oderwać od pragnień tego świata. Znajdują całą radość w przywiązywaniu się do Boga
i w Nim jedynie pokładają nadzieję. To do tej samotności duszy, tak drogiej Bogu, pragnął dążyć prorok, z pomocą Ducha Świętego, kiedy mówił: „gdybym miał skrzydła jak gołąb, to bym uleciał i spoczął” (Ps 55,7).

/www.evangeliodeldia.org/

Wtorek III tygodnia Adwentu

 

Bł. Gweryk z Igny (ok. 1080–1157)

opat cysterski

Pierwsze kazanie o Janie Chrzcicielu, § 2 

„Jan dał świadectwo prawdzie… on był lampą, co płonie i świeci”(J 5,35)

Ta lampa, przeznaczona na oświecenie świata, daje mi nową radość, bo to dzięki niej poznałem prawdziwe Światło, które świeci w ciemnościach,
ale którego ciemności nie przyjęły (J 1,5)… Możemy cię podziwiać, Janie, który jesteś największy ze wszystkich świętych; ale jest dla nas niemożliwe naśladowanie twej świętości. Ponieważ spieszysz się przygotować doskonały lud dla Pana z celnikami i grzesznikami, staje się pilne, byś do nich przemawiał w sposób bardziej zrozumiały, niż przykład twojego życia. Zaproponuj im model doskonałości, nie według twojego stylu życia, ale dostosowany do słabości sił ludzkich. „Wydajcie więc godny owoc nawrócenia” (Mt 3,8). Ale my, bracia, chlubimy się z tego, że mówimy lepiej, niż żyjemy. Jan jednak, choć jego życie było bardziej wzniosłe, niż ludzie to pojmowali, dostosowuje swoją mowę do ich możliwości rozumienia: „Wydajcie więc godny owoc nawrócenia”.„Mówię do was w sposób ludzki, ze względu na słabość waszego ciała. Jeśli jeszcze nie potraficie czynić dobra w pełni, niech znajdzie się w was przynajmniej żal z tego, co jest złe. Jeśli jeszcze nie możecie wydawać owoców doskonałej sprawiedliwości, to niech na razie wasza doskonałość polega na wydawaniu owoców godnych nawrócenia”.

/www.evangeliodeldia.org/

Środa III tygodnia Adwentu

Św. Hilary (ok. 315–367)

biskup Poitiers, doktor Kościoła

Komentarz do Ewangelii św. Mateusza, 11, 3 (© Evangelizo.org)

„Błogosławieni, którzy się ze Mnie nie gorszą”

Wysyłając swoich uczniów do Jezusa, Jan przejmował się ich niewiedzą, a nie swoją, bo on sam głosił, że ktoś przyjdzie na odpuszczenie grzechów. Ale aby dać im do zrozumienia, że nie głosił nikogo innego niż właśnie Ten, posłał ich, by ujrzeli Jego dzieła, które nadałyby wagi jego głoszeniu, że żaden inny Chrystus nie ma być oczekiwany poza Tym, któremu dzieła dały świadectwo. A kiedy Pan objawił się całkowicie poprzez swoje cudowne dzieła, przywracając wzrok niewidomym, chód chromym, dając uzdrowienie trędowatym, słuch głuchym, słowo niemym, życie martwym, naukę ubogim i wtedy powiedział: „Błogosławieni, którzy się ze Mnie nie gorszą”. Czy za strony Chrystusa wydarzyło się coś, co mogłoby sprawić, że Jan by się gorszył? Nie, bez wątpienia. Kontynuował on swoją własną drogę nauczania
i działania. Ale trzeba zbadać zasięg i szczególny charakter tego, co mówi Pan: „Dobra nowina jest przyjęta przez ubogich”. Chodzi o tych, którzy stracą życie, wezmą krzyż i pójdą za Nim (Łk 14,27), którzy staną się pokorni sercem i dla których zostało przygotowane Królestwo Niebieskie (Mt 11,29; 25,34). Ponieważ te cierpienia miały być udziałem Pana, a Jego krzyż miał być zgorszeniem dla wielu, ogłosił On błogosławionymi tych, których wiara nie doświadczyłaby żadnej pokusy ze względu na Jego krzyż, śmierć i pogrzeb.

Czwartek III tygodnia Adwentu

Św. Karol de Foucauld (1858–1916)

pustelnik i misjonarz na Saharze

List do Ojca Hieronima z 19 maja 1898 (© Evangelizo.org)

„Coście wyszli oglądać na pustyni?”

          Trzeba przejść przez pustynię i pobyć tam, by otrzymać łaskę Bożą; to tam czynimy w sobie pustkę, odganiamy to wszystko, co nie jest Bogiem i opróżniamy całkowicie ten mały domek naszej duszy, by zostawić  miejsce samemu Bogu. Hebrajczycy przeszli przez pustynię, Mojżesz tam żył, zanim otrzymał swoją misję, święty Paweł, święty Jan Chryzostom także się przygotowali na pustyni… Jest to czas łaski, to okres, przez który każda dusza, która pragnie przynosić owoce, musi przejść. Potrzeba tej ciszy, tego skupienia, tego zapomnienia o wszelkim stworzeniu, pośrodku których Bóg ustanawia swoje królestwo i tworzy w duszy wewnętrznego ducha: intymne życie z Bogiem, rozmowa duszy z Bogiem w wierze, nadziei i miłości. Później dusza wyda owoce dokładnie w takiej mierze, w jakiej wewnętrzny człowiek został w niej ukształtowany (Ef 3,16) […] Daje się tylko to, co się posiada i to w samotności, w tym życiu sam na sam z Bogiem, w głębokim skupieniu duszy, która zapomina o wszystkim, by żyć jedynie w jedności z Bogiem, kiedy Bóg daje się całkowicie temu, który Jemu się całkiem oddaje. Oddajcie się całkowicie Jemu samemu… a On się wam da cały… Spójrzcie na świętego Pawła, świętego Benedykta, świętego Patryka, świętego Grzegorza Wielkiego, tylu innych – jaki długi czas skupienia i ciszy! Zobaczcie wyżej: spójrzcie na Jana Chrzciciela, spójrzcie na naszego Pana. Nasz Pan tego nie potrzebował, ale chciał nam dać przykład.

Piątek III tygodnia Adwentu

Św. Maksym z Turynu (? – ok. 420)

biskup

Kazanie 62 PL 57, 537 (© Evangelizo.org)

„Zgotuję światło dla mego Mesjasza” (Ps 132,17)

Podczas gdy wszechświat był przygnieciony ciemnościami diabła, a mrok grzechu panował nad światem, nowe słońce, Chrystus – nasz Pan, zechciał, w tych ostatnich czasach i w późnej już nocy, rozlać pierwsze promienie rodzącego się dnia. Zanim pojawiło się to światło, to znaczy, zanim objawiło się „Słońce sprawiedliwości” (Ml 3,20), Bóg je ogłosił przez swoich proroków, jak świtanie: „Posyłałam moich proroków przed nadejściem światła” (Jr 7,25 Wlg). Później sam Chrystus rozrzucił swoje promienia, to znaczy, apostołów, aby zajaśniało Jego światło i napełniło wszechświat Jego prawdą, żeby już nikt nie zgubił się w ciemnościach […] My, ludzie, aby wykonać niezbędne prace, zanim wstanie słońce tego świata, korzystamy ze światła lampy. Jednakże słońce Chrystusa także posiada swoją lampę, która poprzedza Jego przyjście, jak mówi prorok: „Zgotuję światło dla mego Mesjasza” (Ps 132,17). Pan wskazuje, kto jest tą lampą, mówiąc o Janie Chrzcicielu: „On był lampą, co płonie i świeci”. A Jan nazywa siebie słabym blaskiem latarni, którą się nosi przed sobą: „Lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3,16). Jednocześnie, rozumiejąc, że światło miało ustąpić promieniom słońca, zapowiedział: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30). Bo podobnie jak blask lampy gaśnie z pojawieniem się słońca, tak chrzest nawrócenia, głoszony przez Jana, stracił swoją wartości z pojawieniem się łaski Chrystusa.

Sobota III tygodnia Adwentu

Bł. Gweryk z Igny (ok. 1080–1157)

opat cysterski

Kazanie 1. na Adwent (© Evangelizo.org)

Oczekiwanie narodów

Ty jesteś tym, którego oczekują narody! (Rdz 49,10 Wlg) A ci, którzy czekają, nie będą zawiedzeni. Nasi ojcowie czekali na Ciebie, wszyscy sprawiedliwi od zarania świata pokładali w Tobie nadzieję, a Ty ich nie zawiodłeś (por. Ps 22,5) […] Ale Kościół, który w sprawiedliwych z przeszłości oczekiwał pierwszego przyjścia Chrystusa, oczekuje jednocześnie drugiego w sprawiedliwych Nowego Przymierza. Ponieważ był pewien, że to pierwsze przybycie zapłaci cenę odkupienia, ma także pewność, że drugie przyniesie nagrodę. Zawieszony w tym oczekiwaniu, w nadziei, która przekracza wartość ziemi, Kościół dąży z radością i żarem do dóbr wiecznych. Podczas gdy inni śpieszą się w poszukiwaniu szczęścia na ziemi, nie czekając, aż zamiar Pana się zrealizuje; podczas gdy w pośpiechu chwytają to, co proponuje im świat, ten, którzy ma szczęście pokładania swej ufności w Panu, nie przywiązuje swego spojrzenia do rzeczy próżnych i do tego, co zwodzi (Ps 40,5)… Wie, że lepiej być upokorzonym z łagodnymi, niż dzielić zdobycz tego świata z pysznymi. Aby się pocieszyć, mówi sobie: „Działem mym Pan; dlatego czekam na Niego. Dobry jest Pan dla ufnych, dla duszy, która Go szuka. Dobrze jest czekać w milczeniu ratunku od Pana. Panie, to prawda, «Ustaje moja dusza dążąc ku Twemu zbawieniu; ale jestem pełen ufności w Twoim słowie»”. (Lm 3,24-26: Ps 119,81 Wlg)… Jestem pewien, „że pojawi się na końcu i nie zawiedzie nas” i dlatego, nawet jeśli „się opóźnia, ja go oczekuję, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie” (por. Ha 2,3).