MARANATHA

 

I Tydzień Adwentu

Tydzień II

I Niedziela Adwentu

Bł. Gweryk z Igny (ok. 1080–1157)

opat cysterski ; Drugie kazanie na Adwent, 2-4

„Bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”

Zaprawdę, mówię wam, bracia, to w uniesieniu ducha trzeba iść naprzeciw nadchodzącego Chrystusa […], niech zatem nasz duch wstanie, uniesiony radością i wybiegnie na spotkanie swego Zbawiciela […]. Sądzę bowiem, że jesteśmy zaproszeni w tylu fragmentach Pisma do wyjścia Mu na spotkanie nie tylko w związku z drugim przyjściem, ale nawet
w związku z pierwszym […]. Już zatem przed swoim przyjściem Pan przychodzi do nas; zanim objawi się całemu światu, przychodzi do nas poufale, mówiąc: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was” (J 14,18). Ponieważ w okresie przejściowym między pierwszym i ostatnim przyjściem jest częste i zażyłe przyjście Pana, według zasługi i zapału każdego, które nas kształtuje według pierwszego i przygotowuje do drugiego […]. Przez swoje obecne przyjście Pan pracuje nad urobieniem naszej pychy, nad upodobnieniem nas do tej pokory, którą objawił w czasie swojego pierwszego przyjścia, i nad „przekształceniem naszego ciała poniżonego, na podobne do swego chwalebnego ciała” (Flp 3,21), które objawi nam, kiedy powróci. To dlatego musimy gorąco pragnąć i błagać o to poufałe przyjście, które daje nam łaskę pierwszego i obiecuje chwałę ostatniego […]. Pierwsze przyjście było pokorne i ukryte; ostatnie będzie promieniejące
i wspaniałe. To, o którym mówię, jest ukryte, ale jest również wspaniałe. Mówię o nim „ukryte”, nie dlatego, żeby nie wiedział o nim ten, do którego przychodzi, ale ponieważ przytrafia mu się w sekrecie […]. Przychodzi, choć nie widać,
i oddala się, nim się spostrzeże. Sama Jego obecność jest dla duszy i umysłu światłem, które pozwala zobaczyć niewidoczne i poznać niepoznawalne [m]. To przyjście Pana rzuca duszę tego, który Go kontempluje, w słodki
i szczęśliwy podziw; z jego wnętrza wytryska ten okrzyk: „Któż, o Panie, podobny do Ciebie?” (Ps 35,10). Ci, którzy tego doświadczyli, wiedzą. Daj Boże, aby ci, którzy tego nie doświadczyli, zapragnęli!
/www.evangeliodeldia.org/

Poniedziałek I tygodnia Adwentu

Sobór Watykański II

Dekret o działalności misyjnej Kościoła „Ad Gentes”, § 2-3 (© Libreria Editrice Vaticana)

„Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu… w królestwie niebieskim”

      Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury, ponieważ swój początek bierze wedle planu Ojca z posłania
(„ex missione”) Syna i z posłania Ducha Świętego. Plan ten zaś wypływa „ze źródła miłości”, czyli z miłości Boga Ojca…
z którego rodzi się Syn, a przez Syna pochodzi Duch Święty, stwarzając nas dobrowolnie w swej niezmiernej i pełnej miłosierdzia łaskawości i powołując łaskawie do uczestnictwa z sobą w życiu i chwale, rozlewa hojnie swą boską dobroć… tak żeby będąc Stwórcą wszystkiego, stał się ostatecznie „wszystkim we wszystkim” (1 Kor 15,28). Spodobało się zaś Bogu powołać każdego człowieka… do utworzenia ludu, w którym rozproszone Jego dzieci zgromadziłyby się
w jedno […]      Ten powszechny Boży plan zbawienia rodzaju ludzkiego dokonuje się nie tylko jakoby tajemnie, w umyśle ludzkim… Bóg dla ustalenia pokoju, to jest wspólnoty z sobą oraz dla zespolenia braterskiej społeczności wśród ludzi,
i to grzesznych, postanowił wkroczyć w historię ludzką w sposób nowy i ostateczny, posyłając Syna swego w naszym ciele… aby w Nim wszystko naprawić. Chrystus Jezus bowiem został posłany na świat jako prawdziwy pośrednik między Bogiem a ludźmi. A ponieważ jest Bogiem, „zamieszkuje w Nim cała pełność bóstwa cieleśnie” (Kol 2,9); według zaś ludzkiej natury, jako nowy Adam, ustanowiony jest głową odnowionej ludzkości… Będąc bogaty, stał się dla nas ubogi, aby nas ubóstwem swoim ubogacić… Przyjął zaś całą naturę ludzką, taką, jaka się znajduje w nas nędznych
i biednych, z wyłączeniem jednak grzechu: „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawiać, co by zginęło” (Łk 19,10).   
To zaś, co Pan raz głosił albo co raz w Nim dokonało się dla zbawienia rodzaju ludzkiego, należy obwieszczać
i rozpowszechniać aż po krańce ziemi… tak żeby to, co raz dopełnione zostało dla zbawienia wszystkich, z biegiem czasów osiągnęło we wszystkich swój skutek.
/www.evangeliodeldia.org/

Wtorek I tygodnia Adwentu

Św. Alfons Maria Liguori (1696–1787)

biskup i doktor Kościoła

Trzecia mowa na nowennę na Boże Narodzenie

„Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś
je prostaczkom”

Bóg nas powołał do życia po przyjściu Mesjasza: jakie dziękczynienia jesteśmy Mu winni! Jak tylko Jezus Chrystus dokonał odkupienia, czy otrzymaliśmy większe dobrodziejstwa? Abraham, patriarchowie, prorocy gorąco pragnęli ujrzeć Odkupiciela; ale nie dostąpili tego szczęścia. Można powiedzieć, że męczyli niebo swoimi wzdychaniami i błaganiami: „Spuśćcie rosę, niebiosa, z wierzchu, a obłoki niech zleją z deszczem Sprawiedliwego! Ześlij, Panie, Baranka panującego nad ziemią” (Iz 45,8; 16,1 Wlg). W ten sposób będzie królował w naszych sercach i wyzwoli nas z niewoli,
w której nędznie żyjemy. „Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie!” (Ps 85,8). To znaczy: „Pośpiesz się , Boże miłosierny, niech zabłyśnie nad nami Twoja miłość, posyłając nam główny przemiot Twojej obietnicy, który ma nas zbawić”. Takie były wzdychania, takie żarliwe błagania świętych, zanim nie przyszedł Mesjasz; a jednak przez cztery tysiące lat byli pozbawieni szczęścia ujrzenia Jego narodzin. To szczęście jest nam zarezerwowane: ale co robimy?
Jak z tego korzystamy? Ach, umiejmy kochać tego serdecznego Odkupiciela teraz, kiedy przyszedł, kiedy nas wyzwolił z rąk naszych nieprzyjaciół, kiedy nas odkupił od śmierci wiecznej za cenę swojego życia… kiedy otworzył nam raj, kiedy nas zaopatrzył w tyle sakramentów i tyle potężnej pomocy, abyśmy Go kochali i służyli Mu w pokoju w obecnym życiu
i na zawsze z tego korzystali w przyszłym […] O moja duszo, byłabyś prawdziwie wypełniona niewdzięcznością, gdybyś nie kochała swego Boga, tego Boga, który zechciał być owiniętym w pieluszki, aby uwolnić cię z kajdan piekła, ubogim – by przekazać ci swoje bogactwa, słabym – by umocnić cię przeciw twoim przeciwnikom, przygnieciony cierpieniem
i smutkiem – aby obmyć cię płaczem z twoich grzechów!
/www.evangeliodeldia.org/

Środa I tygodnia Adwentu

Bazyli z Seleucji (? – ok. 468) biskup

Kazanie na pochwałę świętego Andrzeja, 2-3; PG 28, 1103; przypisane świętemu Atanazemu 

„Pierwszy uczeń Pana”

Andrzej był pierwszym z apostołów, który uznał Pana za swojego mistrza, pozostawił nauczanie Jana Chrzciciela
i poddał się szkole Chrystusa… W świetle lampy (J 5,35) szukał prawdziwego światła, w jej niewyraźnym blasku przyzwyczajał się do splendoru Chrystusa… Z mistrza, jakim był, Jan Chrzciciel stał się sługą i heroldem Chrystusa obecnego przed nim: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Oto Ten, który uwalnia od śmierci, oto Ten, który unicestwia grzech. Ja nie jestem posłany jako oblubieniec, ale jako jego towarzysz (J 3,29). Przyszedłem jako sługa, a nie pan”. Uderzony tymi słowami, Andrzej opuszcza swojego dawnego mistrza i rusza w stronę Tego, którego tamten zwiastował… Rusza w stronę Pana, jego pragnienie objawia się w tym postępowaniu; pociąga ze sobą Jana Ewangelistę; obaj pozostawiają lampę i zbliżają się do Słońca. Andrzej jest pierwszą rośliną ogrodu apostołów; to on otwiera drzwi nauczaniu Chrystusa, pierwszy zbiera owoce z pola uprawianego przez proroków… To on pierwszy rozpoznał Tego, o którym powiedział Mojżesz: „Pan, Bóg twój, wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał” (Pwt 18,15)… Uznał Tego, którego zapowiadali prorocy i doprowadził do Niego swego brata Piotra. Pokazał Piotrowi skarb, którego ten jeszcze nie znał: „Znaleźliśmy Mesjasza (J 1,41), Tego, którego pragnęliśmy. Oczekiwaliśmy na Jego przyjście: chodź zakosztować teraz Jego obecności”… Andrzej prowadzi swego brata do Chrystusa – to był pierwszy jego cud.

/www.evangeliodeldia.org/

Czwartek I tygodnia Adwentu

Sobór Watykański II

Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes” § 93 (za: http://www.kns.gower.pl/vaticanum/gaudium.htm)

„Czynić wolę mojego Ojca”

Chrześcijanie pomni na słowa Pańskie: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu” (J 13, 35), nie mogą niczego goręcej pragnąć, niż żeby ludziom dzisiejszego świata służyć coraz wielkoduszniej i skuteczniej. Przeto trzymając się wiernie Ewangelii i czerpiąc z niej siły, w łączności z tymi wszystkimi, którzy miłują i szerzą sprawiedliwość, podjęli się oni spełnienia ogromnego działa na ziemi, z czego będą musieli zdać rachunek przed Tym, który będzie sądził wszystkich w dniu ostatecznym. Nie wszyscy, którzy mówią: „Panie, Panie” wejdą do Królestwa niebieskiego, ale ci, co czynią wolę Ojca i mocno przykładają rękę do dzieła. Ojciec zaś chce, byśmy we wszystkich ludziach upatrywali Chrystusa brata i skutecznie ich miłowali zarówno słowem, jak i czynem, a w ten sposób, dając świadectwo prawdzie, przekazywali innym tajemnicę miłości Ojca niebieskiego. Dzięki temu obudzi się
u ludzi na całym świecie żywa nadzieja, która jest darem Ducha Świętego, że wreszcie kiedyś w pokoju i najwyższym szczęściu doznają przyjęcia w ojczyźnie, jaśniejącej chwałą Pana. „A Temu, który mocen jest uczynić daleko więcej niż to, o co prosimy albo pojmujemy, wedle działającej w nas mocy, Jemu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie na wszystkie czasy i na wieki wieków. Amen” (Ef 3, 20-21).

Piątek I tygodnia Adwentu

Symeon Nowy Teolog (ok. 949–1022) mnich grecki

Hymn 53 

„Zaślepienie ludzi”

[Chrystus mówi]: Kiedy stworzyłem Adama, pozwoliłem mu Mnie oglądać, a przez to wyniosłem go do godności aniołów… Widział wszystko, co stworzyłem, ze swoimi oczami ciała, ale z oczami rozumu widział moje oblicze, jego Stworzyciela. Kontemplował moją chwałę i w każdej chwili mógł ze Mną przebywać. Ale kiedy, przekroczywszy mój zakaz, skosztował z drzewa, stał się ślepy i popadł w ciemności śmierci… Lecz Ja się nad nim zmiłowałem i przyszedłem z wysoka Ja, całkowicie niewidoczny, dzieliłem nieprzejrzystość ciała. Otrzymując początek z ciała, stawszy się człowiekiem, byłem widziany przez wszystkich. Dlaczego zgodziłem się tak zrobić? Bo to jest prawdziwy powód, dla którego stworzyłem Adama: by mógł mnie widzieć. Kiedy został zaślepiony, a po nim wszyscy jego potomkowie na raz, nie znosiłem być w chwale Boga i porzucić… tych, których ja stworzyłem moimi rękami; ale stałem się podobny we wszystkim do ludzi, cielesny z cielesnymi, i dobrowolnie się z nimi zjednoczyłem. Ty widzisz moje pragnienie, by ludzie mnie ujrzeli… Więc jak możesz mówić, że ukrywam się przed tobą, że nie pozwalam się zobaczyć? Tak naprawdę lśnię, ale ty na mnie nie patrzysz.

/www.evangeliodeldia.org/

Sobota I tygodnia Adwentu

 

Św. Cyprian (ok. 200–258) biskup Kartaginy, męczennik

Modlitwa Pańska, 94 

„Bliskie już jest królestwo niebieskie”

„Niech przyjdzie królestwo Twoje” (Mt 6,10). Prosimy, by królestwo Boże zrealizowało się dla nas, w tym sensie, jak błagamy, by Jego imię uświęciło się w nas. Ponieważ kiedy to Bóg nie króluje? I kiedy zaczęło się to, co w Nim zawsze istniało i nigdy nie przestanie? Prosimy zatem, by przyszło nasze królestwo, które obiecał nam Bóg, które Chrystus dla nas otrzymał swoją Męką i krwią. W ten sposób, będąc niewolnikami na tym świecie, będziemy królami, kiedy Chrystus będzie władcą, jak sam nam obiecuje, mówiąc: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata” (Mt 25,34). Ale jest możliwe, umiłowani bracia, że Chrystus we własnej osobie będzie tym Bożym królestwem, którego pojawienia się tak wyczekujemy każdego dnia i pragniemy, by Jego przyjście nam się wkrótce ukazało. Bo podobnie jak „jest zmartwychwstaniem” (J 11,25), ponieważ zmartwychwstaniemy razem z nim, można także zrozumieć, że jest On królestwem Bożym, ponieważ w Nim będziemy królować.

/www.evangeliodeldia.org/