Hide/Show Panels Hide/Show Panels
off

Obchodzimy Rocznicę Śmierci Jana Pawła II

      W 3 rocznicę odejścia Jana Pawła II do domu Ojca, młodzież ze Szkolnego Koła Caritas przy ZS nr 4 w Jaśle, przygotowała sztukę pt: "Wyspa". Mieszkańcy wyspy to ludzie młodzi, którzy pogubili się na drogach swojego życia. Pojawienie się Magdy, która przedstawia im słowa papieża o godności każdego człowieka, zmienia ich życie.

    Z pewnością dla wielu ludzi Jan Paweł II i jego nauczanie jest drogowskazem w życiu. Na łamach różnych pism załączane są świadectwa osób, które dzięki Jego posłudze doświadczyły szczególnego działania Boga w swoim życiu. Jeśli macie tego typu doświadczenia, podzielcie się z nami. Zachęcamy do pisania komentarzy pod tym newsem.





zapraszamy na sztukę
news: wyspa1.jpgnews: wyspa2.jpgnews: wyspa3.jpg

Dodane przez cssma dnia 02 kwiecień 2008 16:50 · 8 Komentarzy · 12343 Czytań · Drukuj · PDF document
Komentarze
aneta dnia 04 kwiecień 2008 20:30
sliczne zdjecia pozdrawiam
cssma dnia 04 kwiecień 2008 22:01
Podzielcie się swoimi refleksjami na temat Jana Pawła II. To będzie najpiękniejszy komentarz do newsa na temat rocznicy Jego śmierci.Prosimy.
Marcin dnia 04 kwiecień 2008 22:39
Marcin"Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu WIELKIEGO PAPIEŻA". Bł. Bronisław Markiwicz
22 dnia 05 kwiecień 2008 20:57
Jan Paweł II-wstyd sie przyznać ale zaczęłam Go doceniać i poznawać po śmierci dopiero.Jego życie,dokumenty Kościoła.Zawładnął moim sercem i życiem i ukazał nowe światło na wiele aspektów mojego zycia.W rok po Jego śmierci,28.04.2006r urodziłam syna,ma na imię KAROL.
sdawida dnia 05 kwiecień 2008 22:31
Nigdy nie zapomnę dotyku jego dłoni na moim policzku i dwóch prostych słów, wypowiedzianych do mnie, w odpowiedzi na moją prośbę: "módl się". W jego dotyku poczułam dotyk Ojca. Zrozumiałam, że skoro osoba człowieka przepełnionego Bogiem tak uszczęśliwia, to jak cudne będzie spotkanie z samym Bogiem. Niebo po prostu. Modlę się zatem.
aneta dnia 08 kwiecień 2008 13:39
Dziekuje za to że jestem z pokolenia JPII przez refleksje które ojciec świety głosił dużo zrozumiałam.
Ojcze świety Janie Pawle II modl sie za nami
91 dnia 14 kwiecień 2008 20:21
Dzielę się wypowiedziami innych osób, ale ze względu na to, że na mnie zrobiły one szczególne wrażenie.
1. Jedno ze świadectw pozostawionych przez anonimową prostytutkę na grobie Jana Pawła II:

„Prosiłam Cię o pomoc dla mnie i moich dzieci. Mam tyle problemów, przechodzę trudny czas mojego życia. Tak naprawdę to cierpię przez całe życie, nigdy nie zaznałam szczęścia, moje życie to jedna wielka pomyłka... Proszę Cię o przebaczenie... W momencie złości potargałam Twoje zdjęcie, straciłam wiarę w Boga. Jestem prostytutką, jednak wierzę, że jest jakiś Bóg, który mi przebaczy...


Drogi Ojcze, dużo zła zaznałam w życiu. Niewielu znam ludzi szczerych, większość mnie wykorzystuje. Jest jedna osoba, która jest mi dłużna pieniądze, gdyby mi one zostały zwrócone, nie musiałabym stać na ulicy...


Nie potrafię modlić się, próbuję rozmawiać z Bogiem. Dlaczego On mi nie pomoże? Ciebie, Ojcze, który jesteś tak dobry, Ciebie, którego chcą zrobić świętym, proszę: pomóż mi i moim dzieciom. Ty, który potrafisz czytać w moim sercu, zobaczysz w nim opuszczoną kobietę, nigdy nie kochaną, także przez własną matkę... Ty, który mnie teraz widzisz, przymknij oko na zachowanie moich dzieci, które często żartują ze mnie. Pomóż im w codziennej wędrówce, we wzrastaniu, bądź przy nich blisko, bądź blisko i mnie... Nie opuszczaj mnie, często mówię do Ciebie. Prosiłam Cię, abyś dał mi mężczyznę u mojego boku, który by mnie pokochał. Ojcze, ja nie chodzę do kościoła, nie potrafię się modlić, ale nigdy nie zrobiłam nic złego, poświęcam się tylko dla moich dzieci. Wierz mi, że nie jest przyjemnie być prostytutką. Ojciec moich dzieci jest chory, ale niczego nie proszę dla niego, nie mogę mu wybaczyć piekła, które z nim przeszłam... Proszę Cię, Ojcze, bądź przy mnie blisko. Nie mam nikogo, tylko Ciebie, Drogi Ojcze. Spraw, aby wróciła mi wiara, nie przestanę rozmawiać z Tobą. Kocham Cię”.



Jak podkreślił ks. Sławomir Oder, świadectwo kończy się wezwaniem: „Ti voglio bene” (Kocham Ciebie). Jego zdaniem jest to również krzyk człowieka, który pragnie miłości. „Myślę, że całe nasze pielgrzymowanie do grobu Ojca Świętego jest wielkim wyrażeniem pragnienia bycia kochanymi – powiedział postulator. – On nas kochał i kocha w dalszym ciągu. To pielgrzymowanie jest wyrazem potrzeby czucia się kochanymi, aby móc dalej tę miłość przekazywać i tą miłością zmieniać świat”.

2. W wigilię Niedzieli Miłosierdzia: świadectwo ks. Konrada Krajewskiego/ Radio Watykańskie 29.03.2008


Kiedy umarł Ojciec Święty, chodziłem po korytarzach watykańskich, wypełniając nadal swoją funkcję ceremoniarza i płakałem. Chyba pierwszy raz w moim dorosłym życiu nie wstydziłem się łez. Ale były to łzy nad samym sobą:
– że nie jestem taki jak On,
– że nie jestem świętym kapłanem,
– że nie jestem całkowicie oddany Panu Bogu,
– że nie jestem po prostu Totus Tuus.

To niesamowite. Miliony ludzi są przekonane, że znały Jana Pawła II z bliska – że znały Go osobiście. Kiedy cierpiał, odchodził, umierał, świat się zatrzymał, zapłakał, przyklęknął. I nie dziwię się temu. Bo Papież reprezentował Boga całym sobą. Dlatego ludzie tak bardzo się spieszyli, aby się z Nim spotkać. Bo kto do Niego przychodził, spotykał Chrystusa. Oto tajemnica Jego świętości – całym sobą reprezentować Boga.

Proces przygotowujący orzeczenie świętości to nic innego, jak świadectwo wielu osób o tym, że Jan Paweł II wybrał Boga, że ogołocił samego siebie z tego wszystkiego, co nie jest Bogiem, że zrezygnował ze swojej woli, ze swych słabości, skłonności, kaprysów, fantazji… Że uczynił z siebie wielkiego niewolnika Boga, stając się w ten sposób całkowicie wolnym, pełnym obecności Bożej.

Swój dzień najczęściej zaczynał od leżenia krzyżem w prywatnej kaplicy. Sam na sam z Bogiem. Doskonale rozumiał, że między przedsionkiem a ołtarzem muszą płakać kapłani, słudzy Pańscy! Muszą mówić: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu (por. Jl 2, 17). Dzień rozpoczynał zawsze od adoracji. Bycie z Chrystusem postawił w centrum swoich codziennych zajęć i posług. Był po prostu umówiony z Nim każdego dnia. Ponieważ postawił modlitwę w samym centrum, potrafił radzić sobie z najbardziej wypełnionym programem dnia, a każdy z nich był na większą chwałę Boga. Widzieliśmy to w Krakowie na Wawelu podczas ostatniej wizyty w Polsce. Papież, jak każdy kapłan każdego dnia, potrzebował rozmawiać z Tym, którego reprezentuje. Nie przejmował się tym, że media nie znoszą ciszy. Poprosił nas o brewiarz i modlił się słowami psalmów, których także używał Jezus. Rozważał słowa Pisma Świętego przeznaczone na dany dzień. Tak było podczas wielu podróży apostolskich. Zawsze znajdował czas na prywatna rozmowę z Bogiem. Zanim rozmawiał z ludźmi, najpierw napełniał się Bogiem!

Wspominam ostatnią procesję Bożego Ciała, której przewodniczył Jan Paweł II, a właściwie tylko jeden z momentów tej celebracji.

Papież już nie chodził. Wraz z arcybiskupem Marinim pomogliśmy Ojcu Świętemu zająć miejsce na platformie specjalnie przygotowanego samochodu. Na klęczniku, w monstrancji, znajdował się Najświętszy Sakrament. Ruszyliśmy ulicą Merulana w kierunku Bazyliki Matki Bożej Większej. W pewnym momencie Papież opuścił rękę i dał znak, by się zbliżyć. Powiedział po polsku: chciałbym uklęknąć. Byłem tak zaskoczony tą prośbą, że zupełnie nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Zdawałem sobie sprawę, że fizycznie jest to niemożliwe. Z wielką delikatnością i drżącym głosem mówiłem, że samochód bardzo trzęsie i będzie trudno uklęknąć. W odpowiedzi usłyszałem dobrze mi znane: mmm… Jednak kiedy byliśmy na wysokości Uniwersytetu Antonianum, Papież powtórzył jeszcze raz: chcę uklęknąć. Nieśmiało i z wielką trudnością powiedziałem, że lepiej jeszcze trochę poczekać, że może jak będziemy bliżej Bazyliki. I znów pojawiło się znajome: mmm…

Ojciec Święty zwracał się na ogół do arcybiskupa Mariniego, byłem więc tym bardziej zaskoczony, że do mnie kierował tę prośbę. Kiedy byliśmy już na wysokości kościoła Redemptorystów, powiedział stanowczo i głośno, tak, by zrozumiał nawet ksiądz z miasta Łodzi: tu jest Chrystus! Proszę! Nie odważyłem się już sprzeciwić. Arcybiskup Marini domyślił się, o co chodzi. Przecież od ponad 20 lat znał dobrze Papieża. Spojrzeliśmy na siebie i bez słowa zaczęliśmy pomagać Ojcu Świętemu, żeby mógł uklęknąć. Z wielką trudnością trzymał się oburącz klęcznika, na którym stała monstrancja. Trwało to tylko kilkanaście sekund, choć wydawało mi się, że cały wiek. Musiał natychmiast z powrotem usiąść, bo kolana nie były już w stanie utrzymać ciała w pokornym skłonie. Ojciec Święty był w stroju liturgicznym, w długiej kapie, co dodatkowo utrudniało wykonanie tej czynności – zarówno dla Papieża, jak i dla nas.

Uczestniczyliśmy z Mistrzem Celebracji Papieskich w wielkim świadectwie wiary. Choć ciało było już słabe, a cierpienie nie do zniesienia, to jednak wiara pozostawała silna i zawsze gotowa do składania świadectwa. Na nic podpowiedzi, że taki gest jest już niemożliwy i nawet ryzykowny. Kiedy jest się przed Bogiem, trzeba zawsze być pokornym. I nawet kiedy ciało odmawia już posłuszeństwa, powinno razem z sercem taką właśnie postawę wyrażać.

Na godzinę przed rozpoczęciem egzekwii, arcybiskupi Dziwisz i Marini zakryli twarz Papieża jedwabną chustą, jakby na znak, że całe Jego życie zostało już zasłonięte i ukryte w Bogu. Tak o tym geście mówi odmawiana wtedy modlitwa:

Jego oblicze,
w którym zabrakło światła tego świata,
niech będzie opromienione zawsze prawdziwym światłem,
które w Tobie ma niewyczerpane źródło.

Jego oblicze,
które poznawało Twoje drogi,
by ukazywać je Kościołowi,
niech zobaczy teraz Twoją Ojcowską Twarz.

Jego oblicze,
które zostaje ukryte przed naszym wzrokiem,
niech kontempluje Twoje Piękno
i poleca całą Owczarnię Tobie, Wieczny Pasterzu,
który żyjesz i królujesz przez wszystkie wieki wieków.

Podczas zakrywania twarzy Papieża stałem przy trumnie, trzymając Ewangeliarz. Jan Paweł II nie wstydził się Ewangelii. Ona porządkowała całe Jego życie. Miał Ją nieustannie w pamięci. Według Niej żył. Zgodnie z Nią rozwiązywał wszystkie problemy świata i Kościoła. To według Niej urządził całe swoje życie wewnętrzne i zewnętrzne.

Zupełnie nie pamiętam, co myślałem, kiedy niosłem Ewangeliarz przed papieską trumną. Chciałem jedynie go nieść godnie. Tak jak się niesie najważniejszą Księgę swojego życia. Księgę życia Jana Pawła II.

Tę najważniejszą Księgę świata kładłem na Jego trumnie, czując, że nie jestem godzien czynić tego gestu. Czułem się mały i grzeszny. Prosiłem Pana Boga, bym mógł ją nieść w moim życiu tak, jak to czynił Jan Paweł II. I żebym jej nigdy nie zamknął.

Od czasu odejścia Ojca Świętego do domu Ojca, każdego dnia o godzinie 15. chodzę spowiadać do kościoła Ducha Świętego in Sassia. To godzina miłosierdzia… Kościół wypełnia się śpiewem Koronki do Miłosierdzia, po niej jest Droga Krzyżowa. Zdarzyło mi się wielokrotnie sugerować wielu osobom, by poszli do Grot Watykańskich i polecili swoje problemy Bogu za pośrednictwem Jana Pawła II, ponieważ On pokazał nam, jak można przezwyciężać samego siebie. Pokonywał cierpienia własnego ciała. Kiedy ukazywał się w oknie – choć przecież nie mógł już mówić – wszyscy dobrze wiedzieliśmy, co nam chciał powiedzieć. Gdy z trudnością podnosił drżącą dłoń, natychmiast czyniliśmy znak krzyża. Bo On nam zawsze błogosławił. Wiele osób mi wtedy odpowiadało: ale ja właśnie przychodzę od grobu Jana Pawła II i dlatego się spowiadam, nie wiedząc, że o tej godzinie można przyjść do spowiedzi. Widząc światełko w konfesjonale, zrozumiałem, że jest to moja godzina miłosierdzia.

Poprzez liturgiczną posługę przy Ojcu Świętym także i moje życie – jako człowieka i jako kapłana – zupełnie się zmieniło. Papież uczył nas, że prawdziwym przyjacielem jest ten, dzięki któremu staję się lepszy. Pamiętając o tym, mogę powiedzieć, że Jan Paweł II był i jest moim Przyjacielem.

ks. Konrad Krajewski
Ceremoniarz Papieski
aneta dnia 15 kwiecień 2008 11:15
s. Diano przepiekne swiadectwa Pozdrawiam
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [3 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
off
Wydarzenia
PonWtŚrCzwPiSoNie
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Dzisiaj:
- Święto Patronalne naszych Sióstr Nowicjuszek
Pamiętajmy w modlitwie o Siostrach Nowicjuszkach z racji ich patronalnego święta.

Urodziny:

Na dzisiaj
Losowa fotka
symboliczne sianie ziarna
symboliczne sianie ziarna
imieniny Matki Generalnej
Pomoc Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

smc
03/11/2019 22:15
Zaproszenie na czuwanie na Jasnej Górze link

sdt
17/07/2019 15:20
Kochanym Neoprofeskom niech Pan błogosławi!

sdawida
28/05/2019 12:48
link

smc
15/05/2019 20:19
W Radio Fara o śp. s. Gabrieli Sporniak link

smc
10/05/2019 19:58
"Chwila z Matką Anną" link

smc
10/05/2019 19:57
Dziękczynienie na Nabożeństwie Fatimskim link

smc
07/02/2019 10:37
W radio Fara o michalickim powołaniu link

smc
20/01/2019 21:45
Radio Fara informacja o Sł.B. Matce Annie Kaworek link

smc
15/01/2019 19:16
Radio Watykańskie informacja o heroiczności cnót Sł.B. Anny Kaworek link

smc
04/01/2019 01:32
Modlitwa o beatyfikację Matki Anny, kazanie ks. K. Poświata CSMA link

smc
01/10/2018 17:12
Fotorelacja ze spotkania Rodzin Zaprzyjaźnionych w Miejscu Piastowym link

smc
16/09/2018 12:21
III Kongres Młodych Osób Konsekrowanych link

sMonika
05/09/2018 18:49
O Michalitkach w TVP "Coś dla Ciebie" link

smc
14/08/2018 22:26
Michalitka wśród twórców Oratorium Kalwaryjskiego "Oto Matka Twoja" link

smc
10/07/2018 22:35
Polecamy krótki montaż po spotkaniu misyjnym w Radomiu link

Archiwum
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.